Paweł Czekalski – Piosenki
(ostatnia aktualizacja 2008-07-21)
5.Wielka przestrzeń do ogarnięcia
31. Jesienna melancholia, zimowa depresja, zmeczenie wiosenne, letnie rozleniwienie
32. Mandala (słowa i muzyka: Parabola)
37. Wieje (słowa i muzyka: wiktor)
a, e, G, D
Kolejny przedmiot wyrzucam
Rozstaję się z kolejną rzeczą
mnie takie rzeczy leczą
że rzeczy oknem lecą
a ściany pustką świecą
i sam z jedną świecą w pokoju
cienie drżą płaskie na ekranie ściany
a tylko mój cień
a tylko świecy cień
kiwam się powoli śpiewając ze świeczką w pokoju
Mniej mam i mniemam że nie mam ja mienia
mnie nie omamia mania mania mniemania
ja mam imię a nie... nie mienienie się mianem
ja manie mam na "nie" a me imię - Niemanie
Wyrzucam ubranie ostatnie me manie
teraz mnie w ciele bardzo bardzo wiele
topnienia potrzeba materii ponieważ
płomieniem ogrzewam me całe niemienie
Mniej mam i mniemam że nie mam ja mienia
mnie nie omamia mania mania mniemania
ja mam imię a nie... nie mienienie się mianem
ja manie mam na "nie" a me imię - Niemanie
Płomień, cztery ściany
wosk, knot i ja nieubrany
ta chwila się stała
ja wychodzę z ciała
Mniej mam i mniemam że nie mam ja mienia
mnie nie omamia mania mania mniemania
ja mam imię a nie... nie mienienie się mianem
ja manie mam na "nie" a me imię - Niemanie
Patrzę w telewizor coraz bardziej się boję
tych co nienawidzą lęku swego nie ukoję
posiadanie bycie w stanie wiecznego nienasycenia
a przedmioty to kłopoty posiadanie stan więzienia
rzeczy tyle gromadzenia i potrzeba obronienia
swej własności od tych gości tych co biegną od wolności
coraz dalej a ja wcale nie odczuwam tego dreszczu
ku wolności biec chcę stale oto sens jest mego questu
rzeczy posiadanie rodzi w końcu pytanie
jaki ma to sens, czy istnieje zatrzymanie?
myślę że nie, a nie tylko ja mam takie zdanie
mają ludzie z którymi mnie łączy tej muzyki granie
masz mą miłość Boże, Panie, dzieki Ci za dźwięki grane
za muzykę narkotykiem ona jest na posiadanie
kocham Ciebie, śpiewam siebie, jestem vege, śpiewam rege
duszę swoją zbawiam, tuszę ze przysparzam wam ja wzruszeń
Mniej mam i mniemam że nie mam ja mienia
mnie nie omamia mania mania mniemania
ja mam imię a nie... nie mienienie się mianem
ja manie mam na "nie" a me imię - Niemanie
a
Widzę kontur mego świata z którym się chcąc nie chcąc bratam
Mknąc przez oceany świata, w którym brat zabija brata
Taka strata tu jest, a tam świat nieznany, pojmowany
Jako coś nie zdobytego, nigdy nie osiągniętego
A dlaczego? Pytam tłuszczy wyjąc samotnie na puszczy
Starczy puścić się przyczajeń i odlecieć nad świat bajek
Z panem Kleksem, Mr Bajem, każdym gestem ci to daję
Zrozumienia do, wyjdźcie z cienia, no...
Wyjdźcie z cienia w każdym działaniem sprawdźcie że to co się zdaje F,E
Realną rzeczą się staje, nie patrzcie, bo ten co daje a
Zwykle mówi, że to da mi, a ja wiem że on nie ma nic
Poza swoimi fobiami które sprzedaje garściami
Patrząc na to z innej strony każdy jest zadowolony
Choć zamknięte Nieboskłony i każdy z nas uszkodzony
Mamy tyle dobra wokół tyle barw jest w każdym oku
Tyle różnych możliwości, tyle dóbr że nigdy dość ci
W labiryncie kolorowym każdy widzi każdą drogę
Pójdziesz w lewo, w prawo może to i tak ci będzie dobrze
Gdzie byś nie szedł tam uniesień świat ci niesie pełną kieszeń
To dlaczego mimo tego sensu nie ma w tym żadnego?
Mrok istnieje kiedy światło, bywa trudno bo jest łatwo
Czarne jest bo jest też białe, duże jest bo jest też małe
Świat w radości płytkiej szale omamia cię doskonale
Gdy zabawa nie ustaje to zabawy nie ma wcale
Nieboskłony zasłonięte stoję z tobą i za rękę
trzymam cię kurczowo bo wiem że chcę przejść na tamtą stronę
Gdzie być może nie jest łatwo ale świeci prawdy światło
tam nie działa głupot natłok, gdzie się dowiem po co człowiek?
Po co ty i ja i po co budzę się spocony nocą
sny odbiciem są swych pragnień choćby te już były na dnie
to sam siebie nie oszukasz, znaleźć musisz to co szukasz
nawet jeśli nie wiesz czego i nie pytaj się dlaczego
To pytanie które stawiam i nad którym zastanawiam
i zastawiam wszystko za to by odlecieć ku tym światom
by nie patrzeć w tamtą stronę
By odlecieć. W Nieboskłony...
a Gdy noc swym czarnym okiem
C zmusza bym spojrzał w okno
eG a zegar w sąsiednim pokoju tyka - ja chciałbym
DC tylko by ta chwila trwała bym w swym kolorowym swetrze
GD i niebieskiej czapeczce na podłodze w kuchni siedział
jem plasterek sera żółtego
a kieliszek wódki na lodówce taka chwila
czuję swej samotności piękno
nie ma świata co hałasem chce wypędzić mnie - tymczasem
coś w sąsiednim pokoju zaczyna ruszać się
to Jezus i Budda nad świeczką na ścianie
uśmiechają się do mnie
poprzez inną działową ścianę
ja uśmiecham się z tytoniem w bibułce
i kolorową pacyfką na ręce
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc
D,A Wymiana opowieści trwa nadal
G,D ja wciąż, wciąż ten sam
D,A To jest mój, a to Twój zycia kawał
G,D Mówisz Ty – mówię ja
D,A Od gór ja odwykłem i boli mnie łeb
e,G kolejny kubek wina i papieros wypalony
D,A Tu jeszcze jesień choć w górach już śnieg
Wymiana opowieści trwa nadal
A ja wciąż, wciąż ten sam
To jest mój, a to Twój zycia kawał
Mówisz Ty – mówię ja
Za oknem noc jasna, xiężyc w chmurach płynie
Dwie sarny zbłąkane – nie dzieje się nic
Tak trwamy tu w winno-papierosowym dymie
Pół życia bym dał dla takich chwil
Wymiana opowieści trwa nadal
A ja wciąż, wciąż ten sam
Przypadek mnie rzucił przed ten stół a ja
Istnienie przypadku oddalam
Bo skoro tu siedzę tak widać chciał Bóg
Tego stołu na inny bym nie zmienił
I z chęcią mój Boże pić bym z Tobą mógł
Za złoto i czerwień, czerwień jesieni
Wymiana opowieści skończona
Czuję że coś z tego mam
Jestem jakby większy o dzisiaj i wczoraj
A jutro idę tam
Tam gdzie świat jest taki jaki jest
Bez kłamstwa, bez dobra, bez zła
Ej Boże miej gest by było jak jest
A słowa leciały, leciały na wiatr...
e,G znowu znowu znowu czegoś tam nie dopilnowałem
D, H7 nie przełożyłem języka świata na mój własny strach
e trudno, kiedy słów jest brak
by wyrazić swą niepewność oraz brak dostosowania
życie sztuką wybierania, lecz niektórych opcji brak
jak ostatni z wolnych w tym zbyt szybkim świecie
nigdy mnie w nim nie znajdziecie
bo istnieję tylko tam
gdzie człowiek dla człowieka jest jak brat
jakiekolwiek bariery nie zniszczą sfery
gdzie ty i ja czuję to zbyt mocno aż tak
aż tak, bo to właśnie ja
C, e mam wielką przestrzeń do ogarnięcia
C, e stoję w środku niej a przede mną wielka tęcza
a, e to właśnie ty łatwo dostaniesz się do mego wnętrza
e, H7 bo gdy wszystko mi się spiętrza ja przed każdym się wywnętrzam
znowu znowu znowu kogoś tam nie uszanowałem
założyłem kolorowy sweterek niebieską czapeczkę
myślisz, że to dla ciebie obrazy gest
a czy nie pomyślałeś, że koloru przesłanie
w szarej rzeczywistości daję ci trochę miłości
tylko dlatego, że jesteś myślę, że dlatego, bo jej chcesz
każda istota żywa chce być szczęśliwa, rzecz pierwotna i prawdziwa
więc czemu bracie, siostro oddalamy od niej codziennie się
tam gdzie nienawiść i smutek jest
nie chcę strachu przed człowiekiem
chcę iść w krainy dalekie
zatrzymać się i spojrzeć w dal
przekonać że to także ja
mam wielką przestrzeń do ogarnięcia…………….
znowu kogoś tam nie nie posłuchałem
nie zrozumiałem jego potrzeby władzy nade mną
a to przecież nawet nie był bunt
tylko moje zdziwienie nie rozumiem ciebie
masz mnie za niewolnika, lecz to nie ja o szóstej na nogach mam być
i o innych, o innych się potykać
jak możesz tak żyć bez celu wśród ludzi tak wielu
podawać im rękę bez tej iskry kontakt równy zeru
tylu ich, a do nikogo powiedzieć przyjacielu
są rzeczy, które przeczuwamy nie do zmiany czy zamiany na inne
jak odruchy dziecka niewinne te rzeczy siedzą w nas i bolą cię
mam wielką przestrzeń do ogarnięcia…………..
Muz.Paweł i Ola Łoś
a, e, G, D
Siedzimy w kręgu ludzkiej rodziny
Wspólny śpiew i wspólna radość jest
Tak wiele mówią Twoje oczy
Dajesz miłość a to najwyższy gest
Nie ma ciemności – są płomienie
I nie ma złości kiedy zrozumienie jest
Świat poza kręgiem nie istnieje
Właśnie w takich miejscach Bóg rodzi się
Jestem jak morze, jestem ja ptak x4
Jestem jak rzeka, jestem jak wiatr
Dla Was wszystkich wielkie dzięki
Za piosenki i za wspólny tekst
Który płynie tak po prostu
Zawsze wtedy kiedy jest jedność serc
Wspólny krąg, wspólne marzenia
To jest dla mnie teraz najważniejsza rzecz
Zerwać więzy, wyjść z podziemia
Stanąć w słońcu i zaśpiewać o tym że
Jestem jak morze, jestem ja ptak x4
Jestem jak rzeka jestem jak wiatr
Każde najmniejsze istnienie
Na tej Ziemi pamiętaj – ma swój sens
Kiedy zjawi się zwątpienie
To pamiętaj że i ono po coś jest
Po to by tym większa większa radość
Po to byś tym bardziej docenić mógł
Pokój Miłość tego ciągle za mało
Więc Ty śpiewaj ciesz się że Cię stworzył Bóg
Jestem jak morze, jestem ja ptak x2
Jestem jak rzeka jestem jak wiatr
Jestem jak ogień jestem jak czas x2
Nie zgaśnie płomień, zawieje wietr
Muz. Kuba Szybecki, Paweł
a, a, G, e
wizje wizje porzuć świata hipokryzje
wizje wizje teraz twoje są decyzje
wizje wizje wyłącz czas i telewizje
wizje wizje nim cie strach ogarnie i zje
można sobie wmówić i udawać
że ten świat otaczający twoje ciało
to jest brama
taka sama wciąż od rana rzecz
jątrząca się jak rana
że zapodająca i drażniąca ciała dzienna zmiana
to zadana nam przez pana rzecz która ma być wykonana
a naprawdę tylko nocą wolny jesteś
twoje ciało nie jest twoim, okazuje się jesteś
tam gdzie w odróżnieniu od ziemskich bram
stoją bramy wyzwolenia
bramy bez cienia więzienia
i nie musisz schodzić do podziemia
to nie ściema
żaden schemat nie pasi od ziemskich żenad
temat:
że nad ciało istnieje co śmiało można nazwać twoim duchem
tańczy z tobą jak wiatr z puchem
los co daje pusty trzos
ale trak ci się wydaje gdy wszystko dostając myślisz że nic nie dostajesz
a może o rzecz święta przez innych wyklęta
stała wieża skała stała
się pętam w pętach jak pętak tu na ziemi
gdzie nic już nic, nic się nie zmieni
ziemia moim ciałem woda moją krwią
powietrze mym oddechem, ogień siłą mą...
jesteśmy jednym nieskończonym słońcem
na zawsze na zawsze na zawsze...
Cała w dredach.
Odkrywco bajki o niebieskich drzewach
Zielone może wyspę oblewa
Słowa rozwiewa
Blask księżycowych oczy co nieba przy nich płytsze są
Gdy brzmi twój głos miętowych mgieł
W nich twoje „łeł” D...
Ref. Każdy z nas jest taki lub siaki x2 G,A,D,D
Myszy, kociaki i psiaki
Homki, Mimble, Włóczykije i Paszczaki
Wszystkie moje nieboraki.
To skarb czy nie
Widzieć coś czego inni nie
Jak to jest
Od dziecka innym poczuć się
Być dzieckiem wiedz - tu na tej ziemi trudna rzecz
Lecz muszę rzec: leć dalej, leć
Obudzę Salome, będę z tobą biegł.
Ref. Każdy z nas jest taki lub siaki... x2
I chcę się pozbierać
By móc z tobą inne bramy otwierać
Znów plecak zabierać
Na plecach dom-namiot, w lesie schron
Bo tylko tak chcemy żyć, tylko tak kochamy żyć
Inaczej przecież nie ma sensu w ogóle tu być
Bo sami sobie wybieramy los taki
Jak wszystkie małe nieboraki
Ref. Każdy z nas jest taki lub siaki... x2
Próbuję sobie jakoś wytłumaczyć a* D*
jak być, jak żyć, jak cokolwiek znaczyć, e a*
Za długo patrzę pełen wybaczeń
Może czas nadszedł ,by w teatrze
Życia deformacji rzecz cywilizacji
Odejść jak najdalej ja nie potrafię raczej
Rzecz, spaczeń potrzebne sztuczne dopalacze
Ref. Widziałem może o północy jak C, G
Oddychało prastare ciało a
Widziałem w puszczy jak o świcie
W każdej szczelinie rozkwita życie
I widziałem wielkie miasto
W środku nocy było ciasno i bardzo jasno jakoś,
Mi się to wszystko nie zgadzało
Rozlane w dawnym lesie przepocone ciało.
Próbuje sobie jakoś wytłumaczyć
Że to naturalne że nie dało się inaczej
która natura pytam Wrota Baldura
Bo tam wirtualny świat za przeszklonych krat
Wspomniani własnym strachem i pod strzeżonym dachem
Za tysiącem kłódek, człowiek jak odludek
Pilnuje swego tymczasowego własnego ego
A w dalekim lesie każde źdźbło więcej ma
Ref. Widziałem może o północy jak C, G
Oddychało prastare ciało a
Widziałem w puszczy jak o świcie
W każdej szczelinie rozkwita życie
I widziałem wielkie miasto
W środku nocy było ciasno i bardzo jasno jakoś,
Mi się to wszystko nie zgadzało
Rozlane w dawnym lesie przepocone ciało.
a* D *
I II III I II III
e------|-------|----- e------|------|------
B------|-------|----- B------|------|---0--
G------|---0---|----- G------|--0---|------
D------|---0---|----- D------|------|------
A------|-------|----- A------|------|------
E------|-------|----- E------|------|------
Stanie się to co ma się stać
Bo dzieje się, to co ma się dziać
I stanie się to co ma się stać
Bo dzieje się to co ma się dziać
Pomyśl jak wiele czasu na to tracisz
Planując co będzie co było, hej bracie
Ty nie myśl o tym tyle po prostu smakuj chwile
Hej siostro przecież zrozumieć jest prosto
Płyń przez życie pewnie z wewnętrznym spokojem
Na morzu są wiry tak lecz są tam przecież boje
Które wyznaczają twoją jedyną drogę
Każdy z was ma inną, ja powiedzieć tylko mogę że
Stanie się to co ma się stać
Bo dzieje się, to co ma się dziać
I stanie się to co ma się stać
Bo dzieje się to co ma się dziać
Wiedzieć można tylko tyle ile można wiedzieć
Najlepsze pomysły często rodzą się w biedzie
Tylko tyle dobrego możesz ofiarować światu
Ile sam posiadasz, przestań patrzeć więc na to
Na to co cię otacza - bo to cię przytłacza
Nowe bramy przekraczaj, Twe marzenie cel wyznaczy
A droga do niego to twój wybór kolego
Lecz nic nie rób na siłę, chyba sam wiesz dlaczego
Stanie się to co ma się stać
Bo dzieje się, to co ma się dziać
I stanie się to co ma się stać
Bo dzieje się to co ma się dziać
Niech gwiazdy i Księżyc będą twoim przewodnikiem
Przy ogniu posiłek – jestem wiecznym wędrownikiem
Po co na pieniądze w życiu czas swym tracić
Żyć, po prostu żyć, doświadczeniem się bogacić
Nie kasą lecz miłością do ludzi i do chwili
Która trwa – mów tym co zbłądzili
Życie poza systemem to rzecz całkiem realna
A prawda, tak prawda jest piękna i banalna.
Stanie się to co ma się stać
Bo dzieje się, to co ma się dziać
Ref. I fala za falą, i dal za dalą D,a*
Raz Słońce raz Xsiężyc a drogi ciągle mało. C,G
I fala za falą, i dal za dalą
Przyjaciele odchodzą wspomnienia zostają.
Są domy które maja ściany i dach D,C
Moja droga to tylko podłoga na niej szary piach. G,D
A ja na swej drodze czekam każdego człowieka.
Ref. I fala za falą, i dal za dalą
Raz Słońce raz Xsiężyc a drogi ciągle mało.
I fala za falą, i dal za dalą
Przyjaciele odchodzą wspomnienia zostają.
Są drogi które tylko łączą ze sobą domy
Są drogi które same z czasem stają się domem.
Być może jest gdzieś taki dom, w którym tylko Ty i ja
Lecz póki co ty swój dom a ja swoją drogę mam.
Ref. I fala za falą, i dal za dalą
Raz Słońce raz Xsiężyc a drogi ciągle mało.
I fala za falą, i dal za dalą
Przyjaciele odchodzą wspomnienia zostają.
Są rozdroża, góry, morza
Są wyrazy, drogowskazy
Nigdy nie wiesz co się zdarzy
Prawo, lewo, kamień, drzewo
Woda, ogień, ziemia, niebo
W moim sercu tkwi zaklęta
Ma nieznana droga kręta.
I fala za falą ,(tak i fala za falą)
I dal za dalą, (tak i dal za dalą)
Raz słońce raz Księżyc
A drogi ciągle mało. (A drogi ciągle mało mi)
I fala za falą, (tak i fala za falą)
i dal za dalą, (tak i dal za dalą)
Przyjaciele odchodzą
Wspomnienia zostają.
(Wspomnienia – tylko one zostają)
e, D
Khalid i Jaheira, Jaheira i Khalid jest
Khalid i Jaheira, Jaheira i Khalid jest
La la la Khalid i Jaheira, Khalid i Jaheira,Imoen jest
Khalid i Jaheira, Baldur’s Gate
Właśnie miałem jej powiedzieć, to co mówi się kobiecie
A była właśnie odpowiednia chwila
Bowiem półka z wędlinami znacznie się oddaliła
A półka z pieczywem jeszcze się nie zbliżyła
Już miałem się odwrócić i powiedzieć „Moja miła”
Kiedy wtedy tani swetrze ona zobaczyła ciebie
I skończyła się minuta, którą mieliśmy dla siebie
Nie ma czasu
Czas służy dziś do tego
By zarabiać na więcej i coraz więcej
Czasu wolnego
Odnalazłem ją później gdy na parkingu stała
Ale ja już zapomniałem, ona mnie pocałowała
Na policzku został osad, chemia tłuszcz i buraki
I zapachniał dezodorant, co do szminki tej był gratis
Była bardzo szczęśliwa, sweter piękny był nad wyraz
Nie wiem gdzie zaparkowałem, chyba pod owieczką chyba
Pod motylkiem jakieś dziecko stało i płakało
Nie zdążyło za tatusiem z mamą przebywało mało
Nie ma czasu...
Przez kabelek się przecisnąć, chociaż była bardzo chuda
Jak ta pani od reklamy kremu który czyni cuda
Już nie zgubię swej dziewczyny, bo na innej jest planecie
Teraz mam dużo czasu, żeby robić dużo czasu
Jestem sam, tak jest mi dobrze i nie zgubię już dziewczyny
Teraz obiekt mej miłości to interhipermaszyny
Nie ma czasu...
Gdy zarobisz na trochę więcej czasu
nie zapomnij użyć tego czasu by zarobić
na coraz większą ilość wolnego czasu,
który wykorzystasz po to by zarobić dużo czasu, dużo czasu
za coraz więcej czasu, dużo czasu dużo czasu kosztem ilości czasu
dużo czasu, dużo czasu, dużo czasu – a tak naprawdę wcale nie ma czasu
Pierwszy klocek bierze do ręki e,D
Odsuwa szufladkę h,e
W tej przegródce widzi staruszkę
A w tej rodzinka nad obiadkiem
Następny klocek trzyma w dłoni
Znów pociąga za balkonik
W tej przegródce śpi dziewczynka
W tamtej mamuś chlebek kroi
A w mojej przegródce nic się nie dzieje cis, C
Godziny wolno płyną cis, C
Leżę w łóżeczku, dziękuję Bogu cis, C
Że nikt mnie jeszcze nie wysunął e,e,e,e
chwytał w swe rączki
gdy dotarł do słonej wieży
nie było szufladki
więc spojrzał w okienko
a oko miał jak xiężyc...
A w mojej przegródce nic się nie dzieje
Zegar cichuteńko tyka
Ktoś nagle wysuwa moją szufladkę
I gruby paluch mnie dotyka
Do You wanna live in Babylon?
Or I can take You to the Zion
Do You wanna live in Babylon?
Or I can take You to the Zion
Nie chce niewoli w Babilonie
Wybieram wolność w Syjonie
Bez nienawiści Babilonu
Pragnę miłości Syjonu x2
Do You wanna live in Babylon?
Or I can take You to the Zion
Do You wanna live in Babylon?
Or I can take You to the Zion
Nie chce niewoli w Babilonie
Wybieram wolność w Syjonie
Bez nienawiści babilonu
Pragnę miłości
I tylko miłości
inspiracja: Jagoda
A może o tym tylko teraz wiedzieć chcesz a,E
Chyba gdzieś o tym czytałem E,a
Jak starszy gość gdzieś teczką biegł C,G
Jesienią i z futerałem E,a
Długie kroki miał, z niepokojem gnał C,G
Przez to, co stać się miało E,a
A może o tym teraz wiedzieć chcesz a,E
Chyba gdzieś o tym czytałem E,a
Z nadejściem jesieni każdy porządny pies C,G
Zmienia się w jabłecznik E,a
I wszyscy niedorzeczni E,a
Z nadejściem jesieni każdy okrągły jest C,G
Jak pestka słonecznika E,a
To jest Słońca dar, oraz Ziemi czar a,E
Wszystko z czegoś wynika... E,a
Zaklinaj wielkąmoc w słowo jeśli chcesz
Bym w ucho się zamienił
Tyś powiedzieć coś miał – jam usłyszeć coś chciał
O barwach tej jesieni
Ja się tu nie wywnętrzam – ta zwrotka jest zastępcza
Nie skaleczy mnie już nic i nie zmieni
C. H. T. H. C. I znów czuję się
Bratem wszystkich kamieni
Z nadejściem jesieni każdy porządny pies
Zmienia się w jabłecznik
Zapomniany kłos fioletowy wrzos
Czujemy się bezpiecznie
Z nadejściem jesieni każdy spokojny jest
Gdy lato w nim wygasa
To jest wiatru czas, żółtoczerwony las
Jak kołdra nas otacza
Zabawne jaką siłę ma w sobie człek
I może sobie wmawiać
Lecz gdy przyjdzie czas
Serce mówi pas i błędy swe powtarza
Latem miłość nie pyta jesienią zazdrość rozkwita
Męczy tak że zimą trzeba spać
By odrosnąć znów z wiosną i naiwnie znów mocno
Wierzyć ze nie zostaniesz sam
Latem miłość nie pyta jesienią zazdrość rozkwita
Męczy tak że zimą też nie można spać
I tak za rokiem rok, spokojnie równaj krok
Spójrz na spokój jabłecznika i psa
Z nadejściem jesieni każdy porządny pies
Zmienia się w jabłecznik
A gdy pełnia jest to przechodzi dreszcz
O pewnej przepowiedni
Z nadejściem jesieni każdy uczy się
Jak w liściach się zagrzebać
Ziemi zapach, ach i gdzieś znika strach
Można sobie pośpiewać
Z nadejściem jesieni każdy porządny pies zmienia się w jabłecznik....
Zamykam dzień D,G
nic nie dzieje się A,D
Za oknem mgła D,G
Nie mogę spać A,D
I tak układając te banalne słowa
Wiem że jutro je napiszę znów od nowa
Na nic więcej jednak teraz nie stać mnie
Położę już się
Ta sama noc, nadchodzi coś
Siada na twarz, Xsiężyca blask
I tak paląc ostatniego papierosa
Łapię w nozdrza to co mgła i noc przyniosła
Cały dzień wycieka mi oczami
Choć słodki był
Koty się drą, a w górze On
W kałużach blask miliardów gwiazd
Jak to miło z Jego strony, myślę o tym
Ze mogę teraz pisać te głupoty
A jutro wstanie pewnie nowy piękny dzień
Położę już się.
Wiej wietrze wiej! Znad rzeki wiej! D,A
Znad kosmicznego rozwidlenia D,A
Ta droga, czy tamta? No pewnie że tamta! D,A
Pewnych rzeczy się przecież nie zmienia G,A,D
Płoń ogniu płoń – upiecz nam chleb
Niech każdy okruch będzie nagrodą
Że mogę żyć, że mogę być sobą
Tu w wielkim domu nad wodą
Płyń wodo płyń – wyrzuć na brzeg
Nadzieję dawno zapomnianą
Niech świeci dzień cały, wieczór cały i noc całą
I jeszcze niech zaświeci mi rano
I tyko nie daj mi zapomnieć o tych paru rzeczach fis,h
Które we mnie w środku zawsze były fis,h
Żebym został sobą, życiu swemu nie zaprzeczał fis,h
Życiodajny ogniu proszę daj mi siłę G,A
A tak na koniec zupełnie po polsku D,A
Jak pod beskidzką górską kapliczką D,A
Mam siebie, mam ludzi, mam gdzie położyć głowę D,A
Po prostu ja tutaj mam wszystko G,A,D x2
A moguem zrobić wtedy tak – a moguem zrobić wtedy nie
Mam już dość tego myślenia tak nie dojdziemy nigdzie
Jak tylko do błędnego koła, a tymczasem życie woła
Moje życie, dusza, ciało – żyję, życia mi za mało!
Wiele nie wiedząc o sobie, bezsprzecznie ufając drodze
Sobie wodzem, dojrzał, to żem ruszył wozem ku przygodzie
Choć samotność bodzie co dzień, Boże to że żyję, może
Sensu nie ma? Pytać o sens. Kochaj ludzi, wierz przyrodzie
Choć czasami bodzie strach, zawsze jest bezpieczny dach
Nie widziałeś go we snach? To je wyśnij trzy, dwa, raz!
A to czas jest dla nas, nie dla mas złości kwas
Złość Ci nie dość Ci że gości w sercu Twoim nie ugości
Jeszcze nadzieję odbierze więc ją odrzuć - radzę szczerze
Weź się przejedz na rowerze lub w plenerze też poleżeć
Miło jest kiedy deszcz ciepły jest i ten dreszcz
I ten gest – co to jest ukojeniem, przytuleniem
Powiedzeniem: Dobrze jest, bo ty jesteś tutaj też
Zaczynamy nowy quest. Dobrze jest. Jest The Best
Mów Jah Bless i O yes, gdy w zielone ludzie grają
Gdy się ludzie ludźmi stają gwiazdy z niema nie spadają
Słońce trwało aż po zmierzch, xiężyc tu wibrował też
W lesie wył dziki zwierz – oto Ziemia jaka jest
Dobrym końcem tych wyborów które podejmujesz co dzień
Do lepszego jutra dążyć i w rzeszłości się nie drążyć
A mogueś zrobić wtedy tak – a mogueś zrobić wtedy nie
Mam już dość tego myślenia tak nie dojdziemy nigdzie
Jak tylko do błędnego koła, a tymczasem życie woła
Moje życie, dusza, ciało – żyję, życia mi za mało!
2x Ref. A więc śpij – dobrze śnij C,a,C,a
Wszystko się ułoży bo i wszystko dobrze będzie... C,a,C,a
Pieśni jemu śpiewać, nawet kiedyś nazbyt słaby d,a
Jutro całkiem dobrze się potoczą pewne sprawy d,a
A więc śpij i czekaj smaku porannej kawy... C,C7
2x Ref. A więc śpij – dobrze śnij C,a,C,a
Wszystko się ułoży bo i wszystko dobrze będzie... C,a,C,a
Jutro sam zrozumiesz że istnieje tylko chwila
Która trwa, zanim nadejdzie ta godzina. Kiedy chwila
mija daj jej mijać. Ty, ja wymiana się zaczyna
rozumiemy sens energii miłość nigdy nie przemija....
2x Ref. A więc śpij – dobrze śnij C,a,C,a
Wszystko się ułoży bo i wszystko dobrze będzie... C,a,C,a
Jutro Anioł się pojawi który sprawi, że złe sprawy
bez praw żadnych sam naprawi wszystko jedno tak czy
tak się toczy to jedyny sens uroczy zawsze mieć otwarte oczy
i z orbity szczęści nigdy nie wyskoczyć....
2x Ref. A więc śpij – dobrze śnij C,a,C,a
Wszystko się ułoży bo i wszystko dobrze będzie... C,a,C,a
muz.Tadeusz Woźniak
Kto nie boi się po zimie D,D,G,D
biegać boso po Dolinie G,G,A,A
Gdy wiosenna rzeka płynie G,G,A,A
Muminki D,D
Muminki A,A
Muminki żyją w swej Dolinie D,G,A,G
Muminki one żyją w swej Dolinie D,G,A,D
Kto jesienią stąd odpłynął
Nim listopad nie przeminął
Gości w domu Homek przyjął
Muminki
Muminki
Muminki co na wyspie żyją
Muminki one teraz tam żyją
Kto całymi dniami zbiera
Znaczki wkłada do klasera?
W suknie ciotki się ubiera
Paszczaki
Paszczaki
Paszczaki one są tu z nami teraz
Paszczaki one są tu z nami teraz
Kto tęskni za Włóczykijem
I czego się boi Ryjek?
Tak mijają dni niczyje
Muminki
Muminki
Muminki jak się wam na świecie żyje?
Muminki jak się tutaj wam żyje?
(solo)
Kto błyskotki dla Migotki
Zbiera częściej niż stokrotki
Lepiej przejdę do ostatniej zwrotki
Bo Migotki
Migotki
Migotki to miłe istotki
Migotki to miłe istotki
Kto to śpiewa, kto nie śpiewa
A kto tylko tutaj ziewa?
Nad Doliną ptak zaśpiewał
Muminki, Muminki
Muminki ja to dla was śpiewam
Muminki przecież ja to dla was śpiewam!
Lasu trzeba mi... x4 fis,h,fis,h...
Pomiędzy krzewami toczę się pachnę grzybami
kłębne chmury nad drzewami gną jesieni surrealizm
liść pleśniowy zawija mi co było kiedyś czerwcami
czas lipcowy i sierpniami dziś wrześniami trzeba mi
ref. Lasu trzeba mi (ja czuję)
Lasu trzeba (potrzebuję)
Lasu trzeba (jest potrzeba)
Jesień kolory rozlewa
Czasu nie ma
Schemat? Nie ma
Temat: Drzewa
Lasu trzeba
Lasu trzeba mi... x4
...a paproci krocie zieleń, jeleń, liście w złocie
już nie toczę się lecz kroczę w głowie myśli też nie tłoczę
pouwalniam pospowalniam jesień przestrzeń odrealnia
rzeczywistość nadrealna Dali patrzy gdzieś z oddali
Jak pan może Salvadorze jesień rzeźbić w drzewa korze
Owoc drzewa nie pomoże słodycz lata złożyć w zboże
to że nie włożę nowej myśli w myśli złoże
one nie są tym czym się wydają mówię kocham grzyb kot pająk
ref. Lasu trzeba mi (ja czuję)…
G A
bo las był kiedyś dla wielu z nas
fis h
domem, jedyną miłością i schronem
bo inaczej skąd w nas pamięć elfich ras, G,A
my chcemy do gwiazd bo niebem kiedyś był nasz dach fis, h
lecz czas wepchnął wielu z nas do miast G,A
lecz korzenie przecież zostawiliśmy tam fis, h
gdzie był prawdziwy świat. G,A
Nocami płaczemy czasami fis, h
Lasu trzeba mi x4 fis,h,fis,h
ref. Lasu trzeba mi (ja czuję)…
e G
Pytanie, zadanie niełatwe
D A
Pytanie - a zadanie jego odkryć kartę
zakrytych kart nazbyt wiele w sobie masz
a juz czas, pokaz twarz, hej, to znasz mnie znasz!
te same uczucia we mnie przelewają
się co w Tobie no i czemu dziwić się, wszak każdy człowiek
chce wydobyć się spod powiek co przymknięte systemowo
czuwa straż nad Twoją głową czas wydobyć pierwsze słowo
JA TO JA i iść za sobą, czas juz myśleć kolorowo
ty sie motasz, motaj zdrowo czas poczuć promień nad głową
A może to tylko jeden
cudny bo pierwszy raz
kiedy wychodzimy w siebie
jedna ze znanych juz bram
potrafisz dostrzec to światło
i wiesz juz ze to nie tak (jak mówią)
i chociaż odkryć niełatwo
to życie po to i tak!
2X {Zycie jest po to i tak
Uważaj kończy się świat (tak mówią)
Zycie jest po to i tak
Uważaj na każdy znak (bo mówią)}
... ja pamiętam pierwsze spoglądanie na ten blask
znam niedowierzania dreszcze ze to ma juz każdy z nas
jak mam wrócić teraz tam gdzie juz mnie nie ma
chyba tylko by powiedzieć do widzenia
w jednym miejscu się spotkamy, przecież nie ma to znaczenia
jaka droga i z kim ona - do jednego zaskoczenia
A może to tylko jeden
cudny bo pierwszy raz
kiedy wychodzimy w siebie
jedna ze znanych juz bram
potrafisz dostrzec to światło
i wiesz juz ze to nie tak (jak mówią)
i chociaż odkryć niełatwo
to życie po to i tak!
2X {Zycie jest po to i tak
Uważaj kończy się świat (tak mówią)
Zycie jest po to i tak
Uważaj na każdy znak (bo mówią)}
hip-hop:
możesz widzieć, możesz wiedzieć,
możesz myśleć, nie uściślisz,
nie uściślę ile myśli
może mieścić się w umyśle
no a ile jeszcze poza
MRW, Paradontoza
gra jak żywa chociaż poza
żywym światem utworzona
opuszczona zona (w sensie zone (ang.zone - strefa)) zioma
nara droga nieskończona
jeszcze myśl nieokreślona
Fokus, Fort piana na koniach
serce w dłoniach i oto ja
moja doza muzy do was
chce tak spalać się od zaraz
i cos robić żeby marazm
był wspomnieniem, nie wiem może cos dopisze
może siebie znów przeleje w kartkę w kratkę
i odkryje te zapadkę co to w głowie siedzi cicho
nagle: AHAŚ!, jakie licho, cos do zrozumienia daje
i juz dawać nie przestaje
A może to tylko jeden
cudny bo pierwszy raz
kiedy wychodzimy w siebie
jedna ze znanych juz bram
potrafisz dostrzec to światło
i wiesz juz ze to nie tak (jak mówią)
i chociaż odkryć niełatwo
to życie po to i tak!
Bo kiedy za dużo "Nie wiem"
w powietrzu i tchu jest brak
światełko czeka na Ciebie
Bo życie Twoje i tak...
2X {Zycie jest po to i tak
Uważaj kończy się świat (tak mówią)
Zycie jest po to i tak
Uważaj na każdy znak (bo mówią)}
A E
Wiosna wygląda tu jak lato
G D
z bardzo niskim Słońcem
powietrze lepsze jest i w końcu
dóbr wszelakich w bród
wyRasta nowe na śmietniku
cywiliRacji jedynej świętej
Duży Dobry Człowiek
kilku policjantów może trzymać w jednej ręce
wzięto Fort i Stationwerf
ciągle jest squotować gdzie
klasztory sklepy restauracje
baseny szkoły kościoły wszędzie
Puste bo tłuste życie jest tutaj
Nawet dla tych, co kupują w "Plusach"
Chociaż to świeci to tego nie ruszaj
tyle tu śmieci ze ciężko się ruszać
Lecz póki chroni nas azbestowy dach
i komfort wysoki tutejszych mas
ludzie tu wyrzuca wszystko za co nasi
gotowi przepracować zżcie cale
Tutejsi za to niewolnicy
maja wszystko spod maszyny
Świeże nowe. Stare dobre
to rzeczy, myśli i miejsca dla Nas
a puste bo tłuste życie jest tutaj!
Nawet dla tych, co kupują po "Plusach"
Chociaż to świeci, no to tego nie ruszaj
bo tyle tu śmieci ze aż ciężko się ruszać
żyć ze zużycia i to żyć dobrze
idee nie przedmioty mieć w każdym kolorze
tak Ziemia wielka zielona kula
z bardzo grubym brzuszkiem jest
WIEC DOBRY BADZ I NIE JEDZ ZWIERZAT
BO WYROSNIE CI PELEN ZALU NARZAD
ucieczka na dach świata kiedy
pokoje domu zalane spotkaniem komety
końcem kalendarza, czy czym tam chcesz jeszcze
cykliczność xiężyca i padających deszczy
miłość, słońce jest - a jeszcze
tyle wnętrz i od przestrzeni dreszcze
to koniec kalendarza, czy co tam chcesz jeszcze
cykliczność xiężyca i padających deszczy
miłość, słońce jest - a jeszcze
tyle wnętrz i od przestrzeni dreszcze
KONIEC KALENDARZA CZY CO TAM CHCESZ JESZCZE
CYLKICZNOSC XIEZYCA I PADAJACYCH DESZCZY
MILOSC, SLONCE JEST, A JESZCZE
TYLE WNETRZ I OD PRZESTRZENI DRESZCZE!
e,C,G,H7
x4
e C
G
Ile razy ja źdźbło trawy jeszcze ujrzeć mam
H7
e
na tle nieba by do końca poczuć świat
gdzie każdy atom ma tą opowieść którą wiecznie ja
chłonąć chcę, ochłonąć przyjdzie z nastaniem dnia
dnia póz sztucznych, hej, się uczmy by bezpiecznie
lecz nie prawdziwie, ale spolegliwie trwać
z nadzieją że podzieją się, rozwieją ci, co świadomie
H7
G
albo nie chcą tylko grać
C G
Ref. Mija dzień, mija rok
H7
G
nowe twarze zdarzeń zataczają krąg
światło palisz w każdą noc
choć obrażeń światem i na świat jest moc
Mija dzień, mija rok
kalendarze zdarzeń przeglądamy wciąż
pośród nieskończonych słońc
H7
e
wszechświat drży, a ty szczęśliwym w nim bądź
e,C,G,H7 x2
Ten co topi się w utopi świata zastanego
Patrzy na mnie się tak samo jak ja na niego
świat zastany bardziej znany, wolę zmiany
które otwierają bramy, a my sami
stajemy się snami, śnionymi latami
pokoleniami wcieleniami
zadumani marzeniami myślami gnamy
ramy złamane i mamy własny raj
Ref.: Mija dzień...
Dopełnia się krąg i widzę w nas
porozumienie w cenie poczuć się ot tak
jak zrywający się właśnie wiatr
tak jak wspomnienie tych pierwotnych lat
bo każdy kolor pasuje tu
nad Ziemią tworzy jeden wielobarwny łuk
i nie miej snów, że wróci znów
żal mechanicznej mdłej cywilizacji złud
Ref.: Mija dzień...
Jesienią się wszystkie koty lenią i mienią a,C,e,e
I miauczą głupoty, no co ty? To koty G,C,e,e
A liście się lepią w chodniki, włóczykij
Z deszczowego plecaka kropla opada na łapach
Ląduje tak miękko, staje się piosenką
I nutą wrześniową, patrz jak kolorowo
Rozpływa się lato i co koty na to?
Ich oczy zmrużone, ich myśli skłębione
Zanika z ogniska A*
Na dobranoc iskra A*
A dom mój zielony A*
Pod deszczem schroniony A*
Jesienią się wszystkie koty lenią i mienią a,C,e,e
I miauczą głupoty, no co ty? To koty G,C,e,e
Rozpływa się lato i co koty na to?
Ich oczy zmrużone, ich myśli skłębione
Zanika z ogniska A*
Na dobranoc iskra A*
A dom mój zielony A*
Pod deszczem schroniony A*
Hej, położyć się pod lasem, tak położyć się prawdziwie a, C
Tak ogarnąć ciszę czarną, opatulić się igliwiem e, e
Przerzuć wszystko to co w głowie, wyrzuć co bolało, kto wie G, C
Ile jesieni zostało, gna nas w zimę, cichą, białą e, e
Ale póki co pod lasem mokrych jeżyn mnóstwo czasu
Nic nie rośnie, nie rozwija, znów przyroda się zawija
Więc bez zbędnych oczekiwań. Pragnień, dążeń będzie zima
Mimochodem czas nas uczy, kot przytula się i mruczy
Jesienią się wszystkie koty lenią i mienią a,C,e,e
I miauczą głupoty, no co ty? To koty G,C,e,e
Rozpływa się lato i co koty na to?
a Gdy noc swym czarnym okiem
C zmusza bym spojrzał w okno
G,D a zegar w sąsiednim pokoju tyka - ja chciałbym
tylko by ta chwila trwała bym w swym kolorowym swetrze
i niebieskiej czapeczce na podłodze w kuchni siedział
jem plasterek sera żółtego
a kieliszek wódki na lodówce taka chwila
czuję swej samotności piękno
nie ma świata co hałasem chce wypędzić mnie - tymczasem
coś w sąsiednim pokoju zaczyna ruszać się
to Jezus i Budda nad świeczką na ścianie
uśmiechają się do mnie
poprzez inną działową ścianę
ja uśmiecham się z tytoniem w bibułce
i kolorową pacyfką na ręce
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc
a księżyc swoim lśnieniem, kiedy śpisz to chce Cię dotknąć
powieka powleka się tym światłem i śni się łatwiej
od człowieka do człowieka człowiek ciągle ucieka
ty nie zwlekaj, to jest przekaz, lecz energia się rozwleka
od przeszłości do przyszłości myśli tłuką się donośnie
tak brakuje bardzo nieraz, by zostały w Tu i Teraz
kiedy ubrany jak ogień robię wszystko to co mogę
żeby płonąć tej jesieni, zimy, wiosną skórę zmienić
i bez usterek wnętrza własnego, czasem takie skutki
gdy zbyt szybko zapominam, ze to ja swój świat zaklinam
do życia. I to dnia każdego, na podłodze świata mego
tak mija piękna jesienna noc...
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc
tak mija piękna jesienna noc....
e,G // A,G // D,D
na na na na nana....
Poranne wstawanie twarzy w lustrze nie czytanie D
Przez noc reklam filtrowanie, kawa na śniadanie D
Co z nas zostanie? Co jest? Co się wydaje? G, G
W kiosku podaje pani co nam się wydaje
Chciałbyś „Rozstaje” widzisz skrzyżowanie
I żebraka w bramie, co je
Co nam się wydaje? Co jest
gdy znika
Opakowanie, znakowanie, foliowy świat
W markecie do torebki zmieścisz każdy kształt
A co to za żart? W dodatku nazwany Świat
Ten kawałek
Mutacji cywilizacji zachodu Euro-
-pytasz czy czytasz, nawet jak pytasz to kogo?
I koło w błąd. Wiruje, nie wyjdziesz stąd.
A jest już inne koło i jest ten krąg rąk e, G
Istnieje układ sił, który dodaje sił, choć nie wiesz skąd A, G
A Ty z żywiołów powstałeś, lecz odwróciłeś się e, G
I to był błąd D, D
Serduchem odbieraj, uchem tylko dźwięki zbieraj
Idź na przełaj, zbieraj przyjaźnie, niech jaźń jest w Tu i Teraz
Po co walczyć, przecież starczy tylko uśmiechy pozbierać
Bo Miłości idzie era, własne Baśnie w Tu i Teraz
Baśnie w Tu i Teraz
Właśnie w Tu i Teraz...
Nie można całe życie być poetą D, A
Bo wszak wiesz, że to nie to D, G
Co da ci dom, miej fach G, D
Ty masz strach A
Że całe życie będąc tym poetą
Rozpuścisz się w swych snach
A świat się będzie śmiać,
A ty bać
Napiszesz wiersz i znowu wygrasz żeton
A problem taki że to
Nie pieniądz złoty
Nawet miedziak
I mógłbyś stały związek mieć z kobietą
Czyż nienormalne że to
Niemoralne po co
Cały ten dżez?
Już lepiej wziąłbyś się, zaszedł daleko
A tak to żyjesz jak zając pod miedzą
Lub wędrowny ptak
Ja urodziłem się ptakiem nad rzeką
Jej rozdwojony nurt
Pośrodku dom jak dzwon
W polu koń!
I Droga, ktorą było tak daleko
A doszło się i tak
Gdy tam się jest to wie się i tak
Że można całe życie być poetą
Bo nawet gdy to nie to
To puść to wolno
Niech wieje wiatr
Na na na na na na na na na... G, D, A, A....
Nie jestem tym, kim nie jestem
Widać od razu to
Nie gram tego, czego nie chcę
Choćby było to niewiadomo co
Nie siedzę w bezruchu
Pragnę zrobić chociaż jeden krok
Nie przeszkadza mi zupełnie innych myśli natłok
Że można być tam, a jednocześnie także
Można być tutaj
Rzecz która nie jest taka jak oni myślą
Jest po prostu głupia
I nigdy nie pozwolą mi być sobą
No przecież ja to już wiem
To nie znaczy że trzeba szybko
Poddawać się
Na na na na na na na na na... G, D, A, A....
Nie jestem tym, kim nie jestem
Wyrażam to dosłownie każdym gestem
Każdym spojrzeniem, ja to wiem że codziennie przecież
Stajemy się
Stajemy się od nowa i od nowa
w głowie układają nam się słowa
dziękuję za wszystko, co w swojej głowie mogę teraz chować
Na na na na na na na na na... G, D, A, A....
(tekst ogolny ;)
Zniszczyć przebudować to coś fis, h
Wszak żyjemy wam na złość fis, h
Zniszczyć przebudować to coś fis, h
Wszak żyjemy wam na złość fis, h
Wy lubicie to, tego wam nigdy dość e, A
Wy myślicie, że żyjemy wam na złość D, h
Tego wam nigdy dość, tego wam nigdy dość e, A
Nigdy wam dośc... D, D
Zniszczyć przebudować to coś fis, h...
Banda głupców, co nie chce z nami
Udziału w wyścigu wziąć
Nie umiecie tego zabrac, nie umiecie tego dać
Wolności nigdy wam dać
A wy lubicie to, tego wam nigdy dość e, A
Wy myślicie, że żyjemy wam na złość D, h
Wolności nie umiecie dać e
Wolności nie umiecie wziąć A
No chodzmy stąd D
Choćmy już stąd h
No chodzmy stąd e
Choćmy już stąd A
Choćmy stąd... D, D
Hip-hop:
Zniszczyć, przebudować to coś fis...
Przecież oni żyją tam nam na złość
Zobacz jak oni z nas wciąż się nabijają
Każdymi normami od europejskich odstają
No i co tam odstawiają, tam panie biega zając fis...
Tam dziki koń i dzika krowa na co im to?
I nie wiesz ze niszczysz właśnie to
Za czym tęsknisz...
A wy lubicie to, tego wam nigdy dosc
Wy myslicie ze zyjemy wam na złość
Wolności nie umiecie dac
My ja potrafimy wziąć
Chodźmy już stąd h
No chodzmy stąd e
Chodźmy już stąd A
Chodźmy stąd... D, D
Wszystkie stworzonka małe i duże wiąża kokardkę na ogonie a,e,d,a
Wszystkie stworzonka małe i duże wiąża kokardkę na ogonie a,e,d,a
Driada nic nie mówi
Elfach rysów twarzy nie pomyli nikt
Driada w szczątkach mieszka
Płyt wiórowych drzwi
4x Wszystkie stworzonka małe i duże wiąża kokardkę na ogonie...
Krasnoludek co pod grzybkiem
Domek mchowy miał
Dziś podgrzybkiem w stanie sypkiem
Zupy w proszku miał
4x Wszystkie stworzonka małe i duże wiąża kokardkę na ogonie...
Nimfy wodnej nad trzciną
Unosił się piękny śpiew
Jej staw dzisiaj w rury spłynął
Domem stał się zlew
4x Wszystkie stworzonka małe i duże wiąża kokardkę na ogonie...
Złoty smok, król dumny
Górskich szczytów pan
Smoków nie ma rzekł człek rozumny
Potworem stał się sam..
(czyli Kalendarz Hipisa)
Kolejna jesień zmian i wpadam ze stanu w stan E, A
Dojrzewania jak owoc i spadania jak liść A, E
Dawno nie byłem tam, gdzie tylko z sobą sam na sam E, A
Rano popiół ogniska, kawa i trzeba iść A, E
Dojrzałe śliwki na gałęziach poza ogrodzeniem h, A
Te należą do nas wszystkich więc bez wyrzutów sumienia A, E
Słodki węgierkowy smak, nic nie smakuje aż tak h, A
Gdy się ceni dzieło Ziemi, Ziemia przytuli nas A, E
Zawsze będzie jakiś las i będzie jakaś polana D, A
Co nam dana do mieszkania i nie mająca pana A, E
Zawsze będzie jakis stan umysłu co nam pozwala D, A
Koszmary oddalać no i zabliźni się rana A, E
Kolejna zima ostro trzyma wewnątrz starych ścian
Stan przechodz i w inny stan, spełniam plan lizania ran
Które sobie sam ja robię ile jeszcze tego w głowie
Nie podpowie Bóg ni człowiek póki w sobie nie przerobię
Nie wychodzićz tym do ludzi nie obciążać – niechęć budzi
A bez ludzi tak ja czuję nic sam w sobie nie zbuduję
Więc pętelka się zamyka, chmurka i sam w sobie znikam
I zostaje ta muzyka, tylko, zawsze ta muzyka
Zawsze będzie jakiś sqot, do przeskoczenia będzie płot
Podnieść trza nad fosą most, w neta wrzucić nowy post
Może znów okaże się, że wywalenie siebie w sieć
Pozwoli mi nadal wierzyć, że lepiej jest być niż mieć
Kolejną wiosną rosną plany w planach zamotany
Rzecz na rzeczy rzeczy przeczy, skrzeczy ktoś „Z tego się leczy!”
A ja na złosć tobie, sobie więcej planów we łbie zrobię
Czy wykonam, prędzej skonam, ale czysty legnę w grobie
Możesz wrzucać mi, że zmieniam plan z dnia na dzień
Ja doceniam tę krytykę bo wynikiem ona brania na logikę
Życia. Ja inaczej działam, żyje jak natura chciała
A kiedy wiosna nastała od stałości chcę być z dala
Wiosną lecę za uczuciam dużo silniej żeby uciec
Od scheamtów powtarzanych, od dzieciństwa mi wtłaczanych
Ja dopiero dzieckiem teraz, jako ono chcę umierać
Póki wiosna budzi się no to na łąkę kwiatki zbierać
Kolejne lato, co ja na to? Koty na to: miau!
Rozpędzony w cztery strony na raz na raz ja był chciał
Północ, zachód, wschód, południe tu bezludnie a tam ludnie
Gdzie wywiozą mnie na stopa żyć chcę na pełnych obrotach
Włączać w wszystkie się projekty, szczerze wierzyć w co tam robię
Nanosić swoje korekty, tym budiwać siebie w sobie
Latem się buduje człowiek szybciej, chaotyczniej może
Co zbuduję w sobie wierzę, wiem że nikt mi nie odbierze
/A, F, D, A/
Mówiłam z Drogą tak pięknie jak umiałam
Kończyłam jej się a jeszcze tańczyć chciała
Ptaki jej grały, deszcz śpiewał
Mało wiem
Śpiewał mi o niej deszcz aż posmutniałam
W stópnych odmętach, zapyleniach cała
Że jej tęsknotą zbędnych bezdróż cień
Powiedział
Daj jej jeeden taki dzień
Daj jej
Jeden taki dzień
Schowałam Drogę w przestworza mego ciała
Tam na bezdrożach niewyczerpana spała
I wrosła we mnie
A ja wrosłam weń
Siadłam przydrożnie w steranych już sandałach
zamknęłam oczy lecz w Drodze pozostałam
I deszcz wiem tylko, już nie wrócę z niej
zawsze
jeden drogi dzień
Garbtą dalą, co domem mym się stała
Biegnę aż ujrzę że to co ja się spala
Wtedy w jasności się usunę cień
Usnę przydrożnie jak we mnie kiedyś spałaś
wietrze rozpoznasz - skończona mandala
weź w skrzydła rozsyp w czyste światło zmień
jasno zawsze w nas się mień
...jak los zawsze w nas się mień
Widzę kontur mego świata z którym się chcąc nie chcąc bratam a
Mknąc przez oceany świata w którym brat zabija brata a
Taka strata tu jest, a tam świat nieznany, pojmowany a
Jako coś nie zdobytego, nigdy nie osiągniętego a
A dlaczego? Pytam tłuszczy wyjąc samotnie na puszczy a
Starczy puścić się przyczajeń i odlecieć nad świat bajek a
Z panem Kleksem, Mr Bajem, każdym gestem ci to daję a
Zrozumienia do, wyjdźcie z cienia, no... a
Wyjdźcie z cienia w każdym dziełaniem sprawdźcie że to co się zdaje F, E
Realną rzeczą się staje, nie patrzcie, bo ten co daje a, a
Zwylke mówi, że to da mi, a ja wiem że on nie ma nic F, E
Poza swoimi fobiami któe sprzedaje garściami a, a
Patrząc na to z innej strony każdy jest zadowolony
Choć zamnknięte Nieboskłony i każdy z nas uszkodzony
Mamy tyle dobra wokół tyle barw jest w każdym oku
Tyle różnych możliwości, tyle dóbr że nigdy dość ci
W labiryncie kolorowym każdy widzi każdą drogę
Pojdziesz w lewo (w prawo może?) to i tak ci będzie dobrze
Gdzie byś nie szedł tam uniesień świat ci niesie pełną kieszeń
To dlaczego mimo tego sensu nie ma w tym żadnego?
Mrok istnieje kiedy śwatło, bywa trudno bo jest łatwo
Czarne jest bo jest też białe, duże jest bo jest też małe
Świat w radości płytkiej szale omamia cię doskonale
Gdy zabawa nie ustaje, to zabawy nie ma wcale
Nieboskłony zasłonięte stoję z tobą i za rękę
trzymam cię kurczowo bo wiem że chcę przejść na tamtą stronę
Gdzie być może nie jest łatwo, ale świeci prawdy światło
tam nie działa głupot natłok, gdzie się dowiem po co człowiek?
Po co ty i ja i po co budzę się spocony nocą
sny odbiciem są twych pragnień, choćby te już były na dnie
to sam siebie nie oszukasz, znaleźć musisz czego szukasz
nawet jeśli nie wiesz czego i nie pytaj się dlaczego
To pytanie które stawiam i nad którym zastanawiam
i zastawiam wszystko za to by odlecieć ku tym światom
by nie patrzeć w tamtą stronę
By odlecieć. W Nieboskłony...
Pod każdą górę możesz wejść D
I każdy las możesz przejść h
I każdy deszcz przeczekać można Fis
Nie każde serce na się ogrzać G, A
Od słowa do słowa tak powstaje rozmowa D
Od rozmowy do rozmowy ludzie łączą się przez głowy h
Serca. Myśli. Zdania i wyrażenia Fis
Ukochane uczucia wychodzą z podziemia G, A
Choć tyle dróg przeszedłeś na skrót fis
Tyle mądrych słów wśród zapętlonych snów A
I nie mów – nie wiedziałeś – to najgorsze banały fis
Teraz płacz – lecz sam siebie ostrzegałeś G, A
Pod każdą górę możesz wejść D
I każdy las możesz przejść h
I każdy deszcz przeczekać można Fis
Nie każde serce na się ogrzać G, A
A ostrzeganie samego siebie no to ma to do siebie
Że się niby wie a tak na prawdę to się nie chce wiedzieć
Mam suwaczek NLP zamiast rurki z THC
By nie widzieć otoczenia takim jak ono być chce
Ta.. chciałeś lub chciałam, ej, świat tak nie działa
Real i marzenia – skała i bańka mydlana
I nie mów – nie wiedziałeś – to najgorsze banały
Teraz płacz – lecz sam siebie ostrzegałeś
Pod każdą górę możesz wejść D
I każdy las możesz przejść h
I każdy deszcz przeczekać można Fis
Nie każde serce na się ogrzać G, A
Zapytaj się, zapytaj mnie h, G
Zapytaj każdego kto wie D, A
Gdy czasem jest gorzej niż źle h, G
To może nie? Fis
Zapytaj się, zapytaj mnie
Zapytaj każdego kto wie
Gdy czasem jest gorzej niż źle
To zdarza się..
Każdy człowiek spod swych powiek h, G
Obserwuje świat D, A
I nie wie człowiek jak drugi człowiek h, G
Pod powiekami ma D, A
Każdy człowiek w swojej głowie
Ma swój prawdziwy świat
I nie wie człowiek co drugi człowiek
W głowie ma
Zapytaj się, zapytaj mnie
Zapytaj każdego kto wie
Gdy czasem jest gorzej niż źle
Dogadać się?
Przywitaj się, nie pytaj mnie
O to co z nas każdy już wie
Gdy czasem jest różnica, wiesz
Dogadać się?
Każdy człowiek spod swych powiek
Obserwuje świat
I nie wie człowiek jak drugi człowiek
Pod powiekami ma
Każdy człowiek w swojej głowie
Ma swój prawdziwy świat
I nie wie człowiek co drugi człowiek
W głowie ma
I tylko nie myśl sobie
Że to co (sobie, w głowie) zrobię
To będzie jakiś mądry plan
Temu ci w głowie – nie
A to co powie serce wolę ja
Słowem bowiem (powiem, bo wiem) to co w głowie to ja sobie h, G
uroiłem założyłem nicią powiązań skleciłem D, A
w jeden obraz to krajobraz się roztacza i wyznacza h, G
jak to widzę jak TY widzisz podziel się tym, czasem wstydzić D, A
się przychodzi z tego wstydu gniew się rodzi, czasem wybuch
a wystarczy że nie tarczy ze nie miecza sięgasz lecz za
dialeg ze mną się zabierzesz i dogadać się tak szczerze
chęci szczerej z mojej strony ty bądź pewien jak mąż żony
Przywitaj nowy dzień C, G
Na tacy podany zaprojektowany, starczy biec B, F
Wystarczy za nim biec C, G
W końcu każdy zaprojektowany, każdy ludź jest B, F
Taki sam więc bierz
Ten wzorzec, co pomoże tobie zorientować się
Że cięgle jest jak jest
Z tych samych kalek stado kalek dzień w dzień rodzi się
Wiem, dobrze to wiem d, g
Bo też tam byłem i być może znów tam znajdę się C, F, (E)
Ej, oby nie d, g
Lecz wiare czasem oj tak łatwo stracić jest C, F, (E)
Wiem, dobrze to wiem
Bo też tam byłem i być może znów tam znajdę się
Ej, oby nie
Oby nie...
Za słowem słowa dwa
Schemat zachowań, reguł z matrycy trzaskany masz
Niezależnie w co grasz
Bladym świtem, ty trybikiem swoje miejsce znasz
Maszynę ruszyć czas
Taką, co nie istnieje bez zaplanowanych mas
A co ty z tego masz?
Iluzję bezpieczeństwa, społeczeństwa akceptację, wiem
Wiem, dobrze to wiem
Bo też tam byłem i być może znów tam znajdę się
Ej, oby nie
Lecz wiare czasem oj tak łatwo stracić jest
Wiem, dobrze to wiem
Bo też tam byłem i być może znów tam znajdę się
Ej, oby nie
Oby nie
Oby nie...
tło się wokół zmienia i / e
wieje zimny wiatr / B a
podnosicie wyżej kołnierz / e
i stoicie dalej tak / B a
każdy przecież przetwał już
milion takich burz
i nie robi to wrażenia
i nie porwie was to już
to urlopy wyznaczają / h
czas, kiedy masz czas / a
by poszukac jeszcze siebie / F
pośród gwiazd / e
nie ma kiedy zmieniać świata
niech zostanie sobie tak
trzeba znaleźć sobie miejsce
i tak trwać
a więc tutaj wieje wiatr a wy / e
jakby nigdy nic / B a
układacie swe pasjanse / e
ustawiacie swoje gry / B a
kto się dziś odważy by
przyznać, że to wstyd
że kto inny dziś pamięta
znacznie lepiej wasze sny
coraz trwalsze rosną światy / h
coraz szybciej płyną dni / a
aż uwierzysz, że nie zmieni / F
się już nic / e
zapatrzeni w to co było
dokąd się udało dojść
w końcu każdy zapomina
o co szło
tutaj nadal wieje wiatr, a wy / e
jakby nigdy nic / B a
układacie swe pasjanse / e
ustawiacie swoje gry / B a
zapatrzeni w to co było / h
dokąd się udało dojść / a
w końcu każdy zapomina / F
o co szło /e
/C, a, C, a/
Dużo jest miłości a będzie jeszcze więcej
Dużo jest miłości a będzie jeszcze więcej
Możesz w to wierzyć i możesz wiedzieć jednocześnie
Nie ma ku temu żadnych przeszkód nareszcie
Gdy połykam przestrzeń to ja po prostu jestem
Widzę blask światła i słyszę okruchy westchnień
Tych, co odeszli, tych co nigdy nie weszli
Albo za bardzo weszli do środka
A nigdy nie wiesz kogo spotkasz
A może odłożę do pamięci mej schowka
Czyja strofka? Błękitno migocze stalówka
To nie są puste słówka, język giętki jest by mówić
Co pomyśli główka, jak widzę większość słuch poprzez swoje uszka
Lecz serce, jest tylko miłość nic więcej
Jak w piosence chwyćmy mocno się za ręce
Dużo jest miłości a będzie jeszcze więcej
Dużo jest miłości a będzie jeszcze więcej
Możesz w to wierzyć i możesz wiedzieć jednocześnie
Nie ma ku temu żadnych przeszkód nareszcie
Twoja wiara (wiara), czy twoj wiecza (wiedza)
Kto ci to wszystko tu opowiedział
Odpowiedzcie sobie sami
I każdy za każdego cały czas miły kolego
A pieniądze to tylko ekwiwalent
Za czyjś ewentualny talent
W głowie zamęt, jeszcze mokry jest atrament
Fizyka i Magia razem na firnament
A tylko nie lament. Dobro za dobro dostane
To nie te same uczucia gdy za nie
Czyli za kasę pracujesz tak to znakowane
Byś tego nie widział co dawno powiedziane, że
Dużo jest miłości a będzie jeszcze więcej
Dużo jest miłości a będzie jeszcze więcej
Możesz w to wierzyć i możesz wiedzieć jednocześnie
Nie ma ku temu żadnych przeszkód nareszcie